Tutaj jesteś: Strona główna > Blog > Marek Natusiewicz > Pytanie do specjalistów lub znawców
BLOG
28 czerwca 2009, 13:22
Pytanie do specjalistów lub znawców
W Gazecie Wyborczej przeczytałem:

Do nowego wybuchu protestów doszło w piątek, po ogłoszeniu decyzji Barkata. Tysiące ortodoksyjnych żydów wyszło na główne ulice Jerozolimy, aby protestować przeciwko burmistrzowi. Doszło do przepychanek i szarpaniny z fotoreporterami śledzącymi demonstrację.

Gdy uczestnicy protestu próbowali kilkakrotnie przełamać kordony policyjne, kilkuset innych Żydów, o poglądach laickich zebrało się na placu przed siedzibą burmistrza, aby bronić jego decyzji.


Czyżby wyraz "ortodoksyjnych" miał działanie deprecjonujące?

KOMENTARZE
1.
28 czerwca 2009, 14:11
Odpowiedź laika:-) W pierwszym przypadku autor/autorka pisze o żydach jako grupie religijnej, w drugim - o Żydach, którzy niekoniecznie muszą być żydami. Tak więc Pańskie podejrzenie o deprecjonowanie "ortodoksów" na rzecz "laików" - nietrafione :-)
2.
28 czerwca 2009, 14:27
Czyli żyd - to wyznawca, a Żyd - to po prostu po ojcu lub matce (chyba bardziej po matce) - czy tak?
3.
28 czerwca 2009, 14:47
Można powiedzieć inaczej: każdy żyd jest Żydem, lecz już nie każdy Żyd - żydem. Brzmi może i głupio, ale przecież można sobie wyobrazić, że wśród uczestników kontrdemonstracji było chociażby kilku izraelskich buddystów. Mimo to ma Pan rację, że takie rozgraniczanie jest troszkę bez sensu. Sądzę, że gdyby autor w obu przypadkach zastosował wielką literę, byłoby i poprawnie językowo, i logicznie.
4.
28 czerwca 2009, 19:46
Tu jest kilka kwestii - żyd z małej litery, to wyznawca judaizmu, czyli religii żydowskiej. Żyd z dużej to członek narodu żydowskiego. Jedno nie musi oznaczać drugiego, choć warto zauważyć, że człowiek nie- Żyd, który staje się wyznawców judaizmu staje się żydem, a w konsekwencji także Żydem, gdyż w świecie żydowskim religia i narodowość są zbyt nierozerwalnie splecione. Taki nie- Żyd judaista, o ile zda odpowiednie egzaminy religijne, otrzyma (jeśli chce) izraelski paszport. Znam paru takich. Wyraz "ortodoksyjny" nie ma znaczenia negatywnego, ale też i niewiele określa. Z grubsza, to jakby powiedzieć "prawosławni". Ortodoksyjni są i chasydzi i antychasydzko nastrojone grupy i wiele innych odmian wyznawców judaizmu. Zazwyczaj za ortodoksów uznaje się żydów uznających autorytet Talmudu odrzucony przez żydowskich reformatorów.
5.
28 czerwca 2009, 21:52
Maćku, dziękuję. Pozostaje tylko się tego nauczyć!
6.
28 czerwca 2009, 23:43
A jeżeli chcielibyście super wyjaśnienie Maćka jeszcze rozszerzyć to polecam sprawę polskiego zakonnika Oswalda Rufeisena ( szczególnie uzasadnienie wyroku wydanego przez sędziego Silberga), czy sprawę kanadyjskiego Żyda znaną jako "sprawa dzieci Shalita" Ja osobiście uważam, że nie można być Żydem nie będąc żydem - dlatego popieram pisanie słowa Żyd zawsze dużą literą.
7.
29 czerwca 2009, 02:29
@itonay Sprawa Rufeisena, bardziej znana jako sprawa Ojca Daniela legła u podstaw współczesnego prawodawstwa Izraela. Podobnie jak sprawa pierwszego kapitana izraelskiego niszczyciela, nijakiegoo... Wiśniewskiego. Obaj byli z Polski (i byli polskimi obywatalami). W przypadku Ojca Daniela chodziło o to, czy Żyd który jest z wyznania katolikiem, może zostać obywatelem Izraela - tego Rufeisenowi oficjalnie odmówiono. W sensie prawnym wyznawanie chrześcijaństwa lub innej religii nie-żydowskiej, niejako "kasuje" etniczną żydowskość. Aczkolwiek Piotr Matejczyk ma rację pisząc, że można sobie wyobrazić Żydów - buddystów. W pewnym ujęciu buddyzm jest raczej filozofią i Żydzi- buddyści rzeczywiście istnieją. Podobnie jak Żydzi - ateiści. Ateizm jako relacja z Bogiem osadzona na negacji Tego pierwszego nie jest bowiem bałwochwalstwem w rozumieniu rabinicznym - co zresztą wydaje się logiczne. To o Ojcu Danielu, który wstrząsnął rozumieniem tego "kim jest Żyd". Wiśniewski wstrząsnął inaczej - po wizycie jego niszczyciela, bodajże w RPA w Izrealu wprowadzono nowe zasady "hebraizacji" nazwisk. Gołda Mabowicz została Gołdą Mair itd. Wszystko to, podobnie jak obecne rozruchy w Jerozolimie może się wydawać dziwne i egzotyczne osobom nieobeznanym ze światem żydowskim. Ale zawsze warto spróbować zrozumieć innych. Bycie Żydem nie jest łatwe. Bycie żydem jest jeszcze trudniejsze - w wersji ortodoksyjnej zwłaszcza. Przykazań (micwot) jest wtedy równo - 513.
8.
29 czerwca 2009, 07:52
Macieju. Mała literówka - micwot jest 613. I jedno pytanie. Czy Twoje stwierdzenie (w tym temacie), że warto zawsze spróbować zrozumieć innych - było skierowane do mnie ? Chyba nie.
9.
29 czerwca 2009, 08:48
Maćku! Gołda Mabowicz została Gołdą Mair czy Goldą Meir - oto jest pytanie? Zaś stwierdzenie: Ale zawsze warto spróbować zrozumieć innych. Bycie Żydem nie jest łatwe.Bycie żydem jest jeszcze trudniejsze - w wersji ortodoksyjnej zwłaszcza. Przykazań (micwot) jest wtedy równo - 513. - kapitalne. Blisko 800 lat współzamieszkiwania i ZERO rozpoznania - to PIRAMIDALNE zaniedbanie. No, i znakomita pożywka dla różnych "znawców".
10.
29 czerwca 2009, 09:22
Itonay & Marek Macie obaj rację - tak to jest, jak się siada do komputera o 2-giej w nocy. Micwot jest 613 + (wedle Emila Fackenheima) jedna dodatkowa nakazująca kultywowanie bycie Żydem po holocauście. Gołdę transliteruje się Meir. Cieszę się, że wyłapujecie takie sprawy - jednak ze znajomością wzajemną nie jest może tak źle ;) A ogólnie - wydaje mi się, że w Polsce świecka historia Żydów jest w miarę nieźle znana, bardzo niewielka jest natomiast wiedza na temat judaizmu.
11.
29 czerwca 2009, 10:22
Cytat szweyk:

A ogólnie - wydaje mi się, że w Polsce świecka historia Żydów jest w miarę nieźle znana, bardzo niewielka jest natomiast wiedza na temat judaizmu.
W Twoim wpisie najważniejsze są dwie frazy: 1) wydaje mi się i 2) w miarę nieźle znana. Obracając się w środowisku zwanym potocznie "prawicą" zapewniam Cię, że mylisz się i to bardzo. Oni - nie wiedząc nic - nawet tego nie chcą poznawać. Jedyne co przeczytali to Koneczny (ale dobre i to). A znajomi z podwórka i sąsiedzi ich nie interesują. Nawet mury do nich nie przemawiają. Ja nazywam ich IMPREGNOWANYMI na wiedzę. Ostatnio - dzięki Twojej informacji - miałem możliwość usłyszenia co nieco. W konkluzjach - 100% nowości. A ilu nas było!? Zapamiętałem jedno bardzo ważne ale ciągle mi myśl ucieka , bo to jak gdyby z innej bajki. A Ty tu piszesz NIEŻLE?
12.
29 czerwca 2009, 10:23
Jest FATALNIE! Jest FATALNIE! (wymóg 20 znaków!).
13.
29 czerwca 2009, 10:56
Marku - to bardzo ważne, co piszesz. Mam nadzieję, że staniesz się ambasadorem wiedzy o Żydach i żydach na prawicy. Myślę, że polska prawica MUSI przemyśleć swoje obecne i byłe stanowisko w odniesieniu do takich kwestii jak np. antysemityzm i po prostu poznać Żydów. Bez tego, zawsze pozostanie ruchem intelektualnie marginalnym (nawet jeśli popularnym wyborczo). Nawiasem mówiąc, uwaga ta dotyczy też i lewicy. Co do Konecznego, to obawiam się niestety, że jest on dziś głównym rozsadnikiem antysemickich uprzedzeń na prawicy a jego post-endecka myśl ma się nijak do współczesności, ale to temat na odrębną debatę. Przy okazji ogromne dzięki za wizytą na debacie o filozofii judaistycznej.
14.
29 czerwca 2009, 12:39
Z tym ambasadorstwem to... ale wiem coś nie coś w "temacie", aby móc tolerować brednie, które słyszę na ten "temat". Z tym "przemyśleniem" to trochę problematyczne gdyż ci, co uważają się P z prawicą niewiele mają wspólnego. Problem z Konecznym - moim zdaniem - polega na tym, że jego dzieło o charakterze fundamentalnym przez 50 lat było nieobecne w polskiej myśli. Po prostu - zamiast dzisiaj "smakować" problem i dyskutować o szczegółach musimy obie dyskusje - fundamentalną i szczegółową prowadzić jednocześnie, co doprowadza do argumentacji, że... u was Murzynów biją. Każdy znający dobrze historię XIX wieku zna zarówno zasługi Kroneneberga dla kultury narodowej polskiej (Filharmonia w Warszawie, Moniuszko), jak i te - mniej chlubne - "zasługi" (póki co jeszcze nie do końca jasne z powodu niejawności ewentualnych źródeł). Tylko KTO dobrze zna historię Polski? Np. ostatnio zapoznałem się z dokonaniami architektonicznymi wrocławskich Żydów. Zaiste imponujące - tylko kto o tym wie? A z drugiej strony - te żądania zadośćuczynienia... Komu? Dlaczego? Być może akurat ta "niewiedza" może mieć zbawienne skutki. Po prostu istny "Lot nad kukułczym gniazdem"! A debata. No cóż - prawie jak na "tureckim kazaniu". Sytuację ratowała pewna dyskutantka, która przekładała niczym "krowie na rowie" - dzięki temu nadążałem za głównym wątkiem. Sądzę, że tego nam jednak bardzo potrzeba. W przeciwnym razie Polska będzie jedynie peryferium Imperium. Na razie stoimy w przeciągu.
15.
30 czerwca 2009, 11:30
Maciej Wełyczko: Ja, prawicowiec potwierdzam raczej tezę prof. Bartoszewskiego, który twierdzi że antysemityzm jest problemem z dziedziny psychiatrii a nie historii czy socjologii. Kiedyś zapytałem antysemity dlaczego głosi podobne poglądy, odpowiedział jak reszta antysemitów, a kiedy zapytałem czy osobiście zna Żyda bądź żyda to również jak reszta - nie znał. I gdzie tu sens współczesnego, polskiego antysemityzmu??? pozdrawiam
16.
30 czerwca 2009, 12:59
@Rafał Kmiecik. Bartoszewski pewnie ma rację, tylko nie warto dać się zanadto uspokoić tymi słowami. Ja bym powiedział raczej, że dla antysemity antysemityzm jest czymś bliskim religii. Antysemitom znajomość osobista Żydów nie jest do niczego potrzebna. Antysemityzm bujnie rozwija się w krajach, w których Żydów prawie nie ma i nie było - np. w Japonii. Wystarczy wiara w "spisek". A te mityczne spiski są wszędzie takie, w Japonii wierzą w spisek antyjapoński a w Polsce w antypolski. Ot i cała różnica.

DODAJ KOMENTARZ
Aby móc komentować wpisy na blogach, należy się zalogować.
Jeżeli nie masz jeszcze swojego konta, rejestracja na Dolnoslazacy.pl zajmie Ci 30 sekund.
AUTOR
Architekt, urbanista, wykładowca, czasami urzędnik, czasami przywoływany przez politykę...
ARCHIWUM BLOGA
PnWtŚrCzPtSbNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930
KOMENTOWANE
CZYTANE
KOMENTOWANE
CZYTANE
© 2007-2010 T. Styś & B. Śpionek. Wszelkie prawa zastrzeżone. Powered by JamnikCMS.