|
BLOG
27 sierpnia 2010, 09:48
Wojna, wojna wojna...
Sierpień 2010 upłynął pod znakiem licznych wojen i wojenek.
Pierwsza wojna - o Krzyż. Poległ z jego powodu Pan Prezydent. Po prostu nie potrafił zadbać o swój warsztat pracy. Zatem pojawia się pytanie czy potrafi zadbać o Polskę? Druga wojna - o Pomnik. „Wypyszczeni” obrotowi dziennikarze co i rusz bredzą coś o Pomniku na Powązkach zapominając, że takie lokalizacje wymusili na Polakach zaborcy, którzy jedynie w takich miejscach i w takich okolicznościach pozwalali Polakom na okazywanie uczuć patriotycznych. Pikanterii całej sytuacji dodaje fakt, że podobno rajcy warszawscy nie zgodzą się itp. itd. Zaiste to polska norma, że prezydent miasta – nawet stołecznego – zostaje Prezydentem RP. ot, zwykła codzienność. Trzecia wojna – o PiS. A tak naprawdę wojna tradycjonalistów z modernistami, których proszę nie mylić z modernizatorami. Otóż każdy z Polaków chce zmodernizowania naszej Ojczyzny i doprowadzenia jest stanu do normalności krajów Zachodniej Europy. Ale nie od dzisiaj wiadomo, że w Polsce – kraju blisko 35 milionowym trudno o jednomyślność. Co innego, gdy mowa o wspólnym przeżywaniu - przekonaliśmy się o tym w kwietniu 2010 roku na Krakowskim Przedmieściu. Od lat głoszę tezę, że polska scena polityczna – jeśli ma być wyrazicielem poglądów znacznej większości Polaków – musi „posiadać” co najmniej 6 podmiotów politycznych. Trzy z nich reprezentujące poglądy modernistyczne, i trzy – tradycjonalistyczne. Uważam, że dwupartyjny model anglosaski jest obcy polskiej kulturze politycznej. Dzisiejsze kłopoty PiS biorą się z utraty zdolności koalicyjnej w wyniku „wycięcia” potencjalnych koalicjantów. Brak LPR i Samoobrony zmusił wielu wyborców tych ugrupowań do dokonywania wyborów, który oni sobie po prostu nie życzą. I zapewne dlatego zostają w domu... List Marka Migalskiego, aczkolwiek jak najbardziej celowy, jest niestety oparty na błędnej przesłance, tj. PiS-ie jako polskiej partii republikańskiej (PPR). Abstrahując od fatalnego skrótu model ten nie odpowiada na pytanie o losy PSL, któremu los przystawek z lat 2001-2003 zupełnie nie odpowiada... Czwarta wojna – o zdrowy rozsądek. Z niepokojem śledzę losy Śródmiejskiej Trasy Południowej. To, z czym możemy zapoznać się tutaj rodzi pytanie o to, czy autorzy tej koncepcji przeanalizowali „problem ulicy Kazimierza Wielkiego” oraz czy w ogóle rozumieją problem „spieszonego” mieszkańca w mieście. Bo to, że doskonale wczuwają się w trudne losy kierowców samochodów osobowych to ponad wszelką miarę udowodnili ! Osobną kwestią jest sposób prowadzenia komunikacji zbiorowej. Czy dogmatem planistycznym MUSI być obowiązek prowadzenia linii tramwajowej w osi trasy szybszego ruchu samochodowego? Przykład obwodnicy północnej dowodzi, że nie! Dlatego też z przerażeniem czekam na skutki realizacji krótkiego odcinka Tramwaju Plus na ul. Milenijnej – przecież spokojnie można było wpuścić torowisko do Parku Zachodniego tuż przy murze Cmentarza... Czy Państwo Projektanci kiedykolwiek przechodzi po pasach na skrzyżowaniach z silnymi lewoskrętami? To zaiste trzeba być aniołem, aby na takim skrzyżowaniu nie przekląć projektantów. Co dziwniejsze, większość obecnych autorów, to młodzi, wykształceni, którzy niejedno w świecie widzieli. I jakoś dziwnym jest to, że nie zauważyli likwidacji lewoskrętów... Nie zauważyli również tendencji do zakopywania linii tramwajowych, a nie ulic samochodowych. Nie zauważyli również tendencji do prowadzenie linii komunikacji zbiorowej po bocznych uliczkach... Zatem proponuję – mając już zrealizowane torowisko tramwajowe na ulicy Piaskowej wyburzyć po obu stronach co nieco, oczywiście dokładając przy okazji kilka tuneli. Wszak jeden tunel pod pl. Społecznym to za mało na tak dynamicznie rozwijającą komunikację zbiorową metropolię. Piąta wojna – o Sierpień 1980 – przed nami... Marek Natusiewicz
KOMENTARZE
1. 27 sierpnia 2010, 12:58 @Marek Natusiewicz Widzi pan wojny tam gdzie ich nie ma. 1. Wojna o krzyż - nie wojna a konflikt i to przez zbędą moim zdaniem ugodowość. Należało otoczyć teren barierkami i koczowników zaprosić do policyjnych samochodów a krzyż demontować. Koczowniczy pod budynkiem urzędującego prezydenta to zagrożenie dla bezpieczeństwa głowy państwa. Takie sprawy w cywilizowanych załatwia się szybko i zdecydowanie. 2. Wojna o pomnik. Jaka wojna? Grupka fanatyków UBZDURAŁA SOBIE, że ma powstać pomnik. Czyj? Ofiar katastrofy czy prezydenta Kaczyńskiego? W pierwszym przypadku nie musi być przed pałacem prezydenckim, bo nie ma nic wspólnego ze wszystkimi ofiarami wypadku. W drugim uważam, że prezdydent Kaczyński aż tak wielkich zasług nie ma na swoim koncie żeby mu pomnik wystawiać. Ale może się mylę i pan wskaże te zasługi. W USA, na którym się tak wzorujemy nikt przed białym domem pomników nie stawia. Nie ma ich też Kennedy zastrzelony w Dallas. No i chyba Krakowskie Przedmieście jest jakimś obszarem zabytkowym i pakowanie tam pomnika jest raczej nieuzasadnione. Zresztą wkrótce będą wybory samorządowe - możne by warszawiaków zapytać w formie referendum czy chcą tam pomnik. 3.Wojna o PIS - czytałem list Migalskiego i uważam, że został napisany z troską o partię, która dała mu mandat. Ma facet sporo racji. Zmiana wizerunku podczas kampani wyborczej Jarosława Kaczyńskiego dał mu prawie że zwycięstwo i ten kapitał jest marnotrawiony. Migalski jest doskonałym politologiem i dobrze "rozumie " scenę polityczną i mechanizmy nią rządzące. Zresztąś list był bardzo wyważony. 4. wojny o losy trasy śródmiejskiej nie komentuję z prostego powodu - nie znam się na tym i nie mnie to oceniać. Nie ma nic gorszego jak ignorant zabiera głos w sprawach, o których nie ma pojęcia. 2. 27 sierpnia 2010, 17:08 Cytat: @Marek NatusiewiczAd.1. Sam Pan napisał - mozna było szybko i prosto. A dzisiaj jest... to co jest ! Nie każda wojna musi być "goraca"! Ad. 2. Widać wg Pana codziennością jest fakt, że prezydent miasta zostaje głową Państwa. To po pierwsze. A po drugie - fontanna szklana na wrocławskim Rynku zwana "Zdrojem" to obiekt historyczny mający swoje umocowanie w średniowieczu, nieprawdaż !? Ad. 3. Ale wojna w mediach już trwa... Ad. 4. Ależ większość wpisów w interenecie jak również wywiadów w mediach głoszonych jest przez ignorantów. Co więcej, "gadające głowy" próbują na nich budować swoje wirtualne projekty... 3. 27 sierpnia 2010, 19:44 Cenny i ciekawy wpis, bo to jakieś podsumowanie - syntetyczne myślenie nie jest najmocniejszą stroną naszego dziwnego narodu, toteż z ciekawością takie wpisy czytam. Chciałbym tylko zaprotestować przeciwko nadużywaniu słowa "wojna". I to w konkretnym kontekście, osadzonym zresztą w poetyce tekstów tego forum. Otóż kilka czy klikanaście dni temu europoseł Ryszard Najaktywniejszy z Aktywnych Czarnecki zechciał zamieścił wpis, w którym również soczyście pisał o "wojnach" w Polsce, o "bratobójczej walce"... Panowie, powściągnijcie trochę chucie i język, bo czytają Was również młodzi... NIe mówcie o wojnach (słowo się zdewaluowało, wiem, ale swoją wymowę ma), piszcie o konfliktach. A tak w ogóle - szukanie rozwiązań jest zawsze cenniejsze (i trudniejsze!) niż pisanie o tzw. wojnach, stąd bardzo ciekawe Pana uwagi dotyczące rozwiązań komunikacyjnych we Wrocławiu. Rzeczywiście - mnóstwo rozwiązań odnosi się wprost do kierowców. A gdzie piesi i rowarzyści? 4. 27 sierpnia 2010, 20:09 Ujmę to tak - co kampania wyborcza to: walka o wyborcę, walka z przeciwnościami, walka z czasem... Zatem pytam się: jak walka, to jak to nazwać? Walka o krzyż, walka o pomnik - przecież to jak na wojnie... Ja zawsze starałem się nazywać to rywalizacją, konkurencją - widać czasy pokoju sprzyjają bardziej wojnie albo... niechlujnemu językowi. Ja rozumiem, że młodzież lubi bezstresowość, ale życie jest bardziej brutalne i czasami warto pewne stałe warianty gry ćwiczyć "na sucho" - wówczas rzeczywistość łatwiej przyjdzie zaakceptować. A wbrew pozorom dzisisjszy świat swoja brutalnością niewiele odbiego np. od średniowiecza... Wystarczy tylko trochę czasu spędzić przed telewizorem... Jak to się kiedyś mówiło: ręka, noga, mózg na ścianie! Co do szukania rozwiązań - to zawsze lepiej sprawdzić "na sucho" niż w realu. I dlatego uważam, że warto zawalczyć ze Śródmiejską Trasą Południowo nie tlko w ramach zbliżającej się kampanii wyborczej ale przede wszystkim w imię zdrowego rozsadku. Naprawdę 3 mld zł to równowatość nowczesnego systemu komunikacji zbiorowej ! DODAJ KOMENTARZ
|
AUTOR
Architekt, urbanista, wykładowca, czasami urzędnik, czasami przywoływany przez politykę...
ARCHIWUM BLOGA
KOMENTOWANE
CZYTANE
ZERO z kontekstem (39) Niedowiarkom... (20) KOMENTOWANE
CZYTANE
|
![]() |